niedziela, 14 lutego 2016

362. Przeprowadzona. Przeżyłam!

Witajcie najukochańsi czytelnicy, którzy tak bardzo martwili się o moją przeprowadzkę!

Jak widzicie przeżyłam choć wcale nie było to łatwe. Od dawna o tym marzyłam, by być wreszcie sama, niezależna. Cieszyłam się jak cholera kiedy wreszcie otworzyły się przede mną te drzwi i kiedy postanowiłam, ze jestem juz gotowa by opuścić rodzinne gniazdko. Pakowanie, ekscytacja. Nie ukrywam, że póki nie musiałam wpakować wszystkiego do samochodu i wyjechać było cudownie. Cała drogę myślałam o pracy- o tym czy ją znajdą i czy będę w stanie sie utrzymać. Przez większość czasu tylko to chodziło mi po głowie, a ja chodziłam po wszelkich miejscach rozdając moje cv. Niewiele osób sie odezwało. Co prawda w jednym miejscu chcieli mnie przyjąć od ręki, ale po namyśle zrezygnowałam. 11 godzin na nogach za marne 1000zł-1200zł zdecydowanie nie było dla mnie tym bardziej, że zabrałam ze soba moje czworonożne szczęście, a już pierwszego dnia w Kielcach dołączyła do nas kolejna suczka. Już wcześniej obserwowałam ją na fanpage schroniska Dyminy. Kiedy tylko dotarłam na miejsce pierwsze co zrobiłam to wrzucenie walizek do mieszkania, zabranie Hoshi i jazda do schroniska skąd wróciliśmy z Iltą- moim fińskim wieczorem. Zlęknioną równie bardzo co ja. Obie byłyśmy w nowym miejscu zupełnie odległym od tego co znałyśmy. Myślę, że to, ze spacery z Iltą były tak absorbujace dużo szybciej przestałam myśleć o tym, że jestem sama. Musiałam zając sie moimi psimi dziećmi. Szczerze Wam przyznam, ze pierwsze dwie noce przeryczałam. Uderzyła mnie samotność i kwota jaka wydałam na pierwsze zakupy, a w końcu kupiłam tylko to czego na prawdę potrzebowałam! Mieszkanie samemu to nie jest bajka od początku do końca.



Na szczęście znalazłam pracę na bardzo dobrych warunkach! Jestem na prawdę bardzo szczęśliwa. Dodatkowo zajmuje się tu stylizacja paznokci i muszę przyznać, że robię postępy i sprawia mi to coraz większą frajdę. Szkoda tylko, że większość dziewczyn chce jednolite, krótkie pazurki, a ja uwielbiam zaszaleć ze zdobieniami!
Nie jest lekko ale daje radę. Mam tu cudownych znajomych, najukochańsze zwierzaki i jakoś to będzię. Musi być dobrze- nie widzę innego wyjścia!















ASK     FACEBOOK     TUMBLR     INSTAGRAM    PAZNOKCIE

7 komentarzy:

  1. Fajnie, że wszystko się układa ♡ powodzenia i dalej trzymam kciuki!
    Ostatnie zdjecie jest urzekające ♡

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, że wszystko idzie w dobrą stronę. Strasznie podoba mi się Twój sweter w róże.

    OdpowiedzUsuń
  3. O laleczko~! Życze powodzenia w nowym miejscu. Sama sie teraz klimtyzuje, zdala od tego co bylo mi tak bardzo znane.
    Dobrze , ze nie wzielas tej pracy nocnej.pracowalam tam pol roku i uwierz ze nie jest to proste. w dzien nic nie zrobisz, bo odsypiasz, czesciej chodzisz zmeczona... mnie jeszcze bardzo denerwowali pijani ludzie. xD
    Masz wielkie serduszko biorąc drugą pociechę. Zazdroszcze Ci, że od razu mogłaś wziąć dzieci wraz ze sobą. Ja niestety musze poczekać , żeby moje kici było ze mną... A jak pomyślę o tym jaka droga go czeka by byc z Nami przeraża...

    OdpowiedzUsuń
  4. O, gratulacje! Powodzenia~! ^_^
    Trzymam kciuczki~!
    my-kawaii-dreams.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie soczewki to must have, ze wzgledu na to, ze jestem slepa jak kura. xD Oj jak paskudnie jest miec popsuty wzrok. ;c Wbrew pozorom za niektore ze swoich soczewek nie dałam dużo bo to koszt okolo 45 złotych z wysyłką już.
    NO jakoś muszę wytrzymać. Mama codziennie wysyła mi zdjęcia mojego maleństwa. Mówi co robił. Tak jakoś jest lepiej choć trochę. No chciałaś iść na swoje.

    OdpowiedzUsuń

★ Dziękuję za wszystkie komentarze, to właśnie one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem!
♡ Nie zostawiaj w nich linku, doskonale wiem jak trafić na Twojego bloga.