wtorek, 19 sierpnia 2014

179. Podsumowanie konwentu B6: The Game


Wreszcie notka- postanowiłam za Waszą aprobatą pisać nieco rzadziej ale za to konkretnie i dużo. Tym sposobem notka z ostatnich kilku dni, w której znajdzie się krótka relacja z konwentu B6: the game.

W poniedziałek przyjechała do mnie Lucy- osoba, którą znam 7lat, a z którą spędziłam tylko 7 dni. Zabawne? Może trochę. Tym sposobem moje 5 dni do konwentu minęło cholernie produktywnie, ale nie zostało uwiecznione na zdjęciach z niewiadomego powodu, a w końcu aparat miałam zawsze przy sobie. Była noc na kocyku w mieszkaniu, było ognisko, był rynek, szycie butów Aoby. Na pewno się nie nudziłam. Nawet udało mi się wcisnąć Lucka w sukienkę <3.







KONWENT

Po pierwsze był to mój pierwszy konwent bez cosplayu. Nie miałam ze sobą nawet jednej peruki i cały czas poświęciłam na inne rozrywki. Cały konwent dla siebie!

Kolejkon jest dość śmieszną kwestią, bo między ludźmi toczyły się rozmowy pt. 'będzie hejt, ze za szybko idzie'.  Do akredytacji zbliżaliśmy się błyskawicznie. Malusieński minus za to, ze zginęła lista konkursowa i musiałam chwilę czekać zanim mnie wpuszczono. Miejsce do spania znalezione od razu, co prawda na korytarzu, ale nie mam powodów do narzekania. W końcu wreszcie mam materac i śpię wygodnie <3 Polecam~




derp

Shiro & Biiru

Znaczną część czasu poświęciliśmy na siedzenie w konsolówce i granie w Naruto, Mortal Kombat, Tekken, Soul Calibur i 8bitową grę, której nazwy za nic nie pamiętam, ale była cudowna <3. Od czasu do czasu biegałam również na DDR, które było zaraz obok konsolówki.

koncert FMC



Nie byłam na cosplayu. Żałuje? Niekoniecznie. Rozmawiałam w tym czasie z wieloma bliskimi znajomymi, których nie widuję na co dzień. Mimo wszystko, chciałam choć zerknąć na cosplay- zerknąć się udało, ale nie wpuszczono nas na main z powodu ogromnej ilości ludzi. Kolejny plus dla B-Team'u. Na stołówce zorganizowano stream z cosplayu! Osoby, które nie dostały się na Main mogły spokojnie- na żywo obejrzeć występy na rzutniku.


Ostatniej nocy wybraliśmy się z CreepyPasty z gier. Oczywiście piszczałam jak dziecko. Nie mam pojęcia czemu, ale cholernie przerażają mnie takie opowieści, gry... Jestem chyba przewrażliwiona. Oczywiście mój strach musiał potęgować Irek i jakiś chłopak, którzy co chwila szturchali mnie próbując wystraszyć. Udało się im.
Na creepypasty o pokemonach nie poszłam, a bardzo żałuje. Nie czułam się najlepiej przez niskie ciśnienie i po prostu usnęłam.




Myślę, ze B6 było ratunkiem i poprawieniem humoru dla osób, które pojechały na niego prosto z Niuconu, który był fatalny pod wieloma względami i emocje po nim nie ucichły bardzo długo. Był to jeden z głównych tematów na konwencie The Game.
Zdobycze konwentowe.
B6: The game było niesamowicie ogarniętym konwentem i ze swojej strony nie spotkałam się z żadnymi problemami, niedociągnięciami w atrakcjach czy organizacji... W zasadzie z czymkolwiek. Zasługuje na duże 9/10 i plasuje się na 2 miejscu moich najlepszych konwentów. Nr 1 to wciąż BXC 2013(również b-teamowy).

FACEBOOK      ASK.FM      TUMBLR


3 komentarze:

  1. Chyba muszę się w końcu wybrać na jakiś konwent BTeamu.. ;) Zwłaszcza po takim podsumowaniu

    OdpowiedzUsuń

★ Dziękuję za wszystkie komentarze, to właśnie one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem!
♡ Nie zostawiaj w nich linku, doskonale wiem jak trafić na Twojego bloga.